czwartek, 29 stycznia 2015

Ratunku sąsiedzi gwałcą czyli całe życie z wariatami.



Nie wiem jak to się dzieje, ale mam chyba w sobie coś takiego, że po chwili rozmowy przypadkowi ludzie jakoś tak się przede mną otwierają i z normalnego człowieka, zda się na pierwszy rzut oka wykształconego, eleganckiego i kulturalnego wyłazi wariat. 

Proszę Pana, jak już rozmawiamy, może mi Pan coś doradzi <rozgląda się nerwowo>. Sąsiad meble w mieszkaniu mi przesuwa jak wychodzę po zakupy. No tak, ma dorobione klucze i jak tylko wyjdę to mi wersalkę i sygment przestawia, wiem, bo jak wracam to za każdym razem mierzę centymetrem i zawsze o centymetr-dwa jest różnica – i co ja mam robić? Nie, nie będę dorabiać nowego zamka, bo mam już pięć i starczy. Że co? Zmienić wkładki? Panie! Wariatkę pan ze mnie chcesz zrobić !?!

Nie mam zielonego pojęcia jak w bezpośrednich kontraktach traktować ludzi z problemami psychicznymi. Oni sią bardzo nieszczęśliwi i bardzo ciężko przezywają swoje urojenia, które są dla nich całkiem realne. Z jednej strony człowiek chce jakoś im pomóc, ale nie wiadomo czy zaprzeczać i prowadzić do konfliktu, czy potakiwać i samemu wychodzić na idiotę.

Ludzie pomocy, bo już nie wytrzymam, wszystko mnie boli, muszę usiąść <płacze>. Pomóżcie, bo sąsiedzi mnie gwałcą. Nie, nie dzwońcie na policję, bo już tam byłam, właśnie wracam, ale nie pomogą mi. Jak to jak mnie gwałcą, normalnie, jak wracam do domu, to oni siedzą na ławce przed klatką i na mnie już czekają, a jak przechodzę obok to się zaczyna. Nie, nie rzucają się na mnie, w myślach mnie gwałcą, ale tak mocno, że aż mnie krzyż boli i już dłużej nie wytrzymam.

Niedługo, 23 lutego będziemy obchodzili ogólnopolski dzień walki z depresją, będą akcje, plakaty, jakieś migawki w TV, jedna mądra głowa coś powie, druga z powagą pokiwa. Długotrwała depresja, do tego samotność i niezrozumienie otaczającego świata to najprostsza droga do zafundowania sobie problemów z psychiką. Czasami wystarczy porozmawiać, podzielić się z tym sąsiadem dobrym słowem, zainteresować się nim, nawet jeśli nie z potrzeby serca, to chociaż z czystego egoizmu – co by nie odkręcił gazu.

A wie Pan, to oni są wszystkiemu winni, sprzedali nas za grosze, traktują jak zwierzęta, a sami chodzą bezczelnie pomiędzy nami, ale ja już nauczyłem się odróżniać ich po chodzie. Kiedyś puszczali mi prądy rurami od centralnego i podsłuchiwali, ale mam zakręcone. Czy mogą puszczać to rurami od gazu? Niech Pan się odsunie od okna! <wygląda ukradkiem przez okno> Dobrze, dzisiaj nie latają, ale wczoraj całe chmary ich były. O! Jeden leci! Leci!

Wbrew pozorom bardzo dużo ludzi cierpi na zaburzenia umysłowe, oni są wśród nas, funkcjonują raz lepiej, raz gorzej – a my udajemy, że ich nie ma albo naśmiewamy się. W zasadzie są niegroźni, to my, teoretycznie „zdrowi na umyśle”, stygmatyzując ich, stanowimy dla nich największe zagrożenie. A wystarczy wciągnąć ich w życie społeczne, zagadać, zainteresować się, wyciągnąć przysłowiową rękę. 

Tylko i aż tyle.

1 komentarz:

  1. Z wyciąganiem ręki też może różnie być. Może narobić hałasu, że chcesz ją uderzyć Doświadczyłam tego.

    OdpowiedzUsuń